sobota, 5 sierpnia 2023

Cykliczność. Wieczność. Ruch w bezruchu.

 Cykliczność...

Dziś, w ten mokry i dość chłodny, sierpniowy dzień, obserwuję, jak nieliczne z powodu zimnej, wietrznej wiosny owoce teraz gniją od nadmiaru wilgoci wprost na drzewach. Wspominam przy tym zeszły sierpień, gdzie drzewa uginały się od nadmiaru dobroci.
I tak sobie myślę, że po za naszą kontrolą, po za naszymi siłami....wszystko jest dobrze w tym stworzeniu.
Po za mocą ludzką, której jest granica.
Choćbyśmy nie wiem jak zniszczyli ten świat.
Nie zniszczymy trzonu.
Zniszczymy siebie, ponieważ trzonem nie jesteśmy. Jesteśmy częścią, ważnym elementem potężnego stworzenia, bez którego ten świat będzie istniał, ale nie będzie się rozwijał.
Zastygnie w gęstym lesie umierając i rodząc się od nowa i od nowa.
Z tego wszystkiego nasuwa mi się wniosek, że tak na prawdę nie ma się czego tu bać, czego żałować i za czym płakać.  Uczymy się, a ucząc się  niszczymy i naprawiamy. Jedno przepada, drugie powstaje. Dana nam moc tworzenia i niszczenia, byśmy nauczyli jej się używać. 
Ale trzonu nie zniszczymy.
Nie wstydź się, nie nienawidź. 
Naucz się, wyciągnij lekcję. Następnie zrób inaczej. 
Pierwsi będą ostatnimi, a wszystko co stare wraca pod postacią nowego.
Wszystko jest dobrze w stworzeniu na najgłębszym z poziomów. 

Cykliczność.
Wieczność.
Ruch w bezruchu.


Słoneczna analema, czyli obraz złożony ze zdjęć tego samego miejsca na niebie, wykonanych o tej samej porze w ciągu jednego roku


Link do obrazu analemy nad kamieniami z Callanish:
Kamienie z Callanish

Cykliczność. Wieczność. Ruch w bezruchu.

 Cykliczność... Dziś, w ten mokry i dość chłodny, sierpniowy dzień, obserwuję, jak nieliczne z powodu zimnej, wietrznej wiosny owoce teraz g...